Ja uważam, ty uważasz, on, ona, ono uważa
Kółko
… jak patelnia
Jedną z moich ulubionych jest historyjka o smażeniu kiełbasy.
Pewnego dnia chłopiec przyglądał się matce
przygotowującej kolację.
- Mamo - zapytał - właściwie dlaczego przed smażeniem
zawsze odcinasz końcówki kiełbasy?
Matka spojrzała na niego zaskoczona.
- Nie wiem... - odpowiedziała ze zdziwieniem. - Robię tak, bo moja mama zawsze tak robiła. Odcinała końcówki i już. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam.
- Nie wiem... - odpowiedziała ze zdziwieniem. - Robię tak, bo moja mama zawsze tak robiła. Odcinała końcówki i już. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam.
Wytłumaczenie nie przekonało chłopaka. Przy najbliższej
okazji zapytał mamę matki, czyli swoją babkę.
- Babciu, dlaczego nauczyłaś mamę odcinać końcówki
kiełbasy przed smażeniem?
Babcia chłopca również się zdziwiła.
- Wcale jej tego nie uczyłam… Ale rzeczywiście, ja zawsze
odcinam końcówki kiełbasy.
- Ale dlaczego?
- Nie wiem! Moja mama tak robiła, to i ja tak robię.
Czy ktokolwiek z nas potrafiłby podać, choćby w
przybliżeniu, liczbę rzeczy, które robimy lub myślimy nie znając dokładnej
przyczyny? I to we wszystkich możliwych kategoriach, od tych jednocześnie
najważniejszych i najmniej ważnych jak jedzenie zaczynając? Kończąc na naistotniejszych
jak wojna czy religia? Oraz tych wszystkich codziennych, zwyczajnych,
kształtujących nas i nasze relacje z innymi właśnie dlatego, że je stosujemy, walczymy
o nie, meblujemy nimi nasz wewnętrzny i zewnętrzny świat?
To tylko maleńki wycinek ze spisu tak zwanych światopoglądów. Jest wyrywkowy,
za to złożony z autentyków. Pochodzą z rozmów
z ludźmi z różnych regionów Polski i Niemiec, a także z Rosji, Francji,
Hiszpanii, Izraela, Somalii, Maroka, Kenii, Egiptu czy Bali. Nie były to jakieś
znaczące dyskusje, raczej rozmowy po drodze. Na nowych lądach w gruncie rzeczy rozmawia
się zawsze o tym samym - o jedzeniu, pieniądzach, małżeństwie, rządach, dzieciach,
religii…
Jednak co z końcem historyjki?
Otóż tak się złożyło, że mama babci, czyli prababcia
dociekliwego chłopca, nadal cieszyła się życiem. Już podczas następnej wizyty w
jej domu starców chłopak powtórzył zadane już matce i babce pytanie:
- Babciu, właściwie dlaczego obcina się końcówki kiełbasy
przed smażeniem?
Dziewięćdziesięcioparoletnia staruszka spojrzała na
niego bez zrozumienia.
- Końcówki kiełbasy? - wymamrotała.
- Tak - spróbował wyjaśnić chłopiec. - Mama mówi, że robi
to, bo babcia tak robiła, a babcia, bo ty tak robiłaś, prababciu.
A staruszka zaczęła się śmiać. Śmiała się tak długo, aż łzy pociekły jej ze spłowiałych oczu.
- Powiedz mi, bo nie wierzę - wykrzusiła wreszcie - to wy
naprawdę używacie jeszcze tej starej, za małej patelni?
Komentarze